OGAR 200

 

Mój sprzęt

 INNE

 

Historia mojego sprzęta nie jest specjalnie długa, więc z grubsza wiem co się z nim działo. Jest to jak wiadomo Ogar 200, rok produkcji 1985 (a więc ma 20 lat - "tylko" o 2 starszy ode mnie ;). Może niektórym będzie trudno w to uwierzyć, ale jestem jego drugim właścicielem.
Od nowości służył on teściowi mojego wuja, więc z pewnością mogę powiedzieć że nie był katowany, ani nie odchamiano się na nim (tak było za życia szanownego teścia). Motek jest po wypadku, ponieważ jadącego właściciela potrąciła baba samochodem (ludzie! nie dawajcie babom samochodów!!!). Cały przód został rozwalony, ale na szczęście silnik został nietknięty. Wstawili nowy przód, pospawali i wygląda(ł) jak nowy. Po śmierci właściciela, motorek przejęli jego wnukowie w młodzieńczym wieku. I właśnie od tej chwili rozpoczęła się rzeźnia - katowanie i odchamianie się na Ogarze było codziennością. Młodzieńcy wyrośli, a bzyka odstawiono do garażu. Stał tak ładnych kilka lat (czasem nim jeżdżono po podwórku) i poszedłby pewnie na złom, ale pojawiłem się ja - zacząłem interesować się motorami i chciałem mieć Ogara. Wuja dał mi cynk i tak zimą 2002 roku rzeczony Ogar stał się moją własnością i tym samym moim oczkiem w głowie. Na początku moto było w stanie tragicznym - w ogóle nie nadawał się on do jazdy. Razem z ojcem go przywróciliśmy do stanu używalności - kapitalny remont silnika połączony z malowaniem. Dziś motorek prezentuje się całkiem nieźle.
Wiosną przyszedł czas na odpalenie silnika. Byłem wtedy jeszcze początkującym motorkowcem, więc to co przeczytałem o docieraniu uważałem za święte. Dlatego przez pierwszy rok eksploatacji jeździłem "jak z jajami" tzn. powoli i delikatnie - z mojej ręki nie zaznał on katorgi. Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć że silniczek pięknie się dotarł i chodzi jak marzenie.
Obecnie mam dosłownie manię na punkcie mojej maszyny - stale próbuję coś ulepszyć, dodać, zmienić - np. założyłem zupełnie nową instalację elektryczną, później dwa razy ją modernizowałem... Wpompowałem w motorek sporo kasy - nie liczyłem dokładnie co do grosza, ale ponad tysiaka wyszło...
Teraz po tych wszystkich zabiegach mój Ogar stał się dla mnie bezcenny - tak się do niego przywiązałem, że nigdy go nie sprzedam. Nawet gdybym posiadał wszystkie inne motory - Ogar pozostanie w mojej pamięci jako ten, dzięki któremu rozpoczęła się moja choroba pt. "motocykle".
Zdjęcia mojej rakiety w dziale galeria. 

Moja instalacja elektryczna

 

 

Wielki Brat czuwa - Twoje IP to 857.225.18.20.  Kopiowanie ZABRONIONE!!!